|
|
Polskie książki dla polskich szkół na Wileńszczyźnie – rozmowa z Jerzym Widejko.
Jerzy Widejko to autor książki„ Ballada o Jureczku”, najmłodszy partyzant na Wileńszczyźnie, emerytowany nauczyciel i miłośnik historii, gawędziarz. Pomysłodawca zebrania i ofiarowania książek różnego rodzaju z okolic Krynicy, Gorlic i Nowego Targu dla polskich szkół na Wileńszczyźnie.
Kiedy po drugiej wojnie zmieniała się mapa Europy, Polska była widownią wędrówek ludów. Z Ziem Odzyskanych wysiedlono ludność niemiecką, natomiast w ramach „repatriacji” ze Związku Radzieckiego przybyło około półtora miliona osób, w tym z Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej - 197156(do lipca 1946 roku). Nie wszyscy zdecydowali się na wyjazd do Polski, wiele rodzin pozostało za wschodnią granicą.
Obecnie na Litwie mieszka około 240 tys. Polaków i są oni najliczniejszą tamtejszą mniejszością narodową (ok.6.7%). Największym ich skupiskiem jest okręg wileński(61,3%) oraz rejony: solecznicki, święciański i trocki. W Wilnie - ok. 20% to ludność narodowości polskiej. Polskie szkoły, a jest ich ponad sto, są tam, gdzie działała polska partyzantka.
Wśród wysiedlonych w 1946 roku z Wileńszczyzny był małoletni partyzant Jerzy Widejko.
Na Litwie mieszka nadal brat pana Jerzego, on sam natomiast na miejsce swego zamieszkania wybrał Krynicę. Tutaj powstała jego książka, którą sprzedaje w Pijalni Głównej. Przy okazji nawiązuje kontakty ze szkołami z całego kraju, które chętnie odwiedza z prelekcjami oraz nakręconym na podstawie jego przeżyć, filmem.
Pan Jerzy, chociaż mieszka z daleka od Wilna, jest emocjonalnie silnie związany z rodzinnymi stronami, bo tam pozostały wspomnienia oraz groby jego bliskich i kolegów z partyzantki. Wiosną 2009r. pojechał na Litwę.
W jakim celu wybrał się Pan na Wileńszczyznę?
Jesienią ubiegłego roku uzgodniłem z pracownikami krakowskiego IPN, a wśród nich z panem Dariuszem Gorajczykiem, wyjazd na Litwę w celu przekazania tamtejszym polskim szkołom oraz domom dziecka podręczników, książek beletrystycznych, historycznych i religijnych. Pierwotnie wyjazd był uzgodniony na listopad 2008 roku, ale z pewnych przyczyn nie doszedł do skutku. Został przełożony na wiosnę 2009, lecz niestety wtedy obcięto budżet IPN. Jego pracownicy nie dostali delegacji, nie było też pieniędzy na opłacenie kierowcy czy zakup benzyny. Postanowiłem jednak nie rezygnować i pojechać na koszt własny.
Kto ofiarował książki dla polskich szkół ?
Gdy byłem na spotkaniach w szkołach to apelowałem do dyrektorów, ci zaś poprosili uczniów, o przynoszenie podręczników, których już nie używają. Jeśli zaś chodzi o książki beletrystyczne – darczyńcami były najczęściej osoby prywatne.
Jak przebiegała Pana wyprawa?
Rozpoczęła się w Krynicy, skąd zabrałem część książek. Następnie pojechałem do Nowego Targu, gdzie była zgromadzona reszta woluminów. Radny Nowego Targu, pan Mariusz Jelonek wraz z żoną zawiózł mnie do Jastrzębca koło Aleksandrowa Łódzkiego. Tam czekał Jeep, do którego przeładowaliśmy książki. Dalszą drogę odbyłem w towarzystwie kierowcy pana Błaszczyka i jego żony Krystyny.
Które polskie szkoły Pan odwiedził?
O moich odwiedzinach polskie szkoły zostały poinformowane przez krakowski oddział IPN. Książki otrzymały: gimnazjum w Ejszyszkach, Polskie Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach, a także szkoły: w Kamionce, Turgielach, Białej Wace, Miednikach, wileńskie Średnie Szkoły: im Jana Pawła II, im. Szymona Konarskiego, im. Władysława Syrokomli oraz dwa polskie domy dziecka w Podbrodziu i Nowej Wilejce. Wszędzie, gdzie dotarliśmy podczas tego dwutygodniowego pobytu, tam rozdawaliśmy książki. Bo były one przeznaczone nie tylko dla szkół, ale także dla mieszkającej tam społeczności polskiej.
Jak Pana przyjmowano ?
Bardzo radośnie, zwłaszcza w szkole im. Jana Pawła II w Wilnie, gdzie wprowadzono sztandar, odśpiewano „Rotę”. Następnie odczytałem apel poległych, za których odmówiona została modlitwa. We wszystkich szkołach wyświetlono film” Ballada o Jureczku”, potem odbywała się moja prelekcja o partyzantce AK na Wileńszczyźnie, a na zakończenie była dyskusja i rozdano podręczniki.
O co najczęściej pytali Pana uczniowie?
Najczęściej o to, jak byliśmy umundurowani i uzbrojeni. Pytano też o walki z Niemcami i sowietami oraz o to, jak ja – jako nieletni – wytrzymywałem w partyzantce, ilu Niemców zastrzeliłem. Odpowiadałem, że byłem pomocnikiem rusznikarza i do zwiadów. W drugim oddziale miałem już broń i z tego powodu mam teraz schorzenie(dyskopatia 6,7 kręgu), gdyż nosiłem ją na szyi a nie na ramieniu.
Jak wyglądają polskie szkoły na Wileńszczyźnie?
Są nowoczesne, odremontowane i wyposażone w sprzęt audiowizualny oraz komputery. Przy szkołach są stołówki, gdzie dzieci mogą zakupić tanio obiady. Kadra nauczycieli zatrudniana w tych szkołach, kształci się na polskim Wydziale Pedagogicznym, który jest na Uniwersytecie Wileńskim lub w Polsce.
Skąd Pan czerpie siły do licznych, często dalekich podroży i spotkań z młodzieżą?
Pan Bóg daje mi zdrowie, a spotkania traktuję jako misję, aby nie zaginęła pamięć o kolegach z mojego oddziału partyzanckiego. W Solecznikach wystąpiłem z prośbą do młodzieży o opiekę nad wspólnym grobem 25 kolegów. Prezes Związku Polaków na Litwie Zbigniew Palewicz obiecał, że powstanie pomnik ku ich czci.
Pana życiowe credo?
Mieć cel i skupiać siły, aby zrealizować to co się zaplanowało. Jeżeli ktoś przechodzi na emeryturę musi mieć jakąś pasję. Nie wystarczą tylko ciepłe bambosze, telewizor i kufel piwa. Starszy człowiek nie może gnuśnieć.
Dziękuję za rozmowę
M.K
Aktualizacja: 31/01/2010 - 00:38 / Redaktor: Webmaster
|
|